Jakiś czas temu napisałam euforyczny tekścik wynoszący pod niebiosa maskarę Maybelline the Falsies. O taką: Zdjęcie mojej produkcji Po pierwsze, że działa a efekt śmiało można określić jako zmierzający w kierunku spektakularnego. Po drugie, że cena przystępna. Po trzecie, że szczota ciekawa. Po czwarte, że chyba wreszcie trafiłam na to COŚ, czego szukam od czasów ...
Kiedy tak leje i leje, zaczynam doceniać wodoodporne kosmetyki do makijażu. Nie posiadam takich, od razu mówię. Demakijaż mnie przeraża i im szybciej się odbywa i z mniejszymi problemami, tym lepiej. Wodoodporna maskara czy eyeliner potrzebują specjalnych płynów do demakijażu. Ze zwykłym możemy się urobić po pachy. Powzdychać do wodoodpornych jednakowoż można. Zwłaszcza do cieni. ...
Wszyscy jesteśmy dziećmi reklamy. Nie znam ani jednej osoby, która by była na nią w 100% odporna. Ja wpisuję się w tak zwany ogół społeczeństwa i kiedy tylko zobaczyłam w telewizorni reklamę nowej maskary Maybelline the Falsies, postanowiłam, że muszę sprawdzić, co to za cudo. Wszystkie zdjęcia własnym sumptem. Reklama jak reklama, oryginalnością nie powaliła. ...
Nowy, zmysłowy podkład w płynie, wyjątkowe wykończenie makijażu: niewidoczne pory, satynowa skóra! Taki oto tekścik widnieje na podkładzie Dream Satin Liquid od Maybelline. . Normalnie klękajcie narody. Czytam dalej: Satynowe wykończenie, niewidoczne pory: efekt nieskazitelnej, niewiarygodnie gładkiej, subtelnie rozświetlonej skóry. A łyżka na to „niemożliwe”. I łyżka tutaj rację ma. Nie wiem, o jakie pory ...
Szczęka, tfu, cenka opada. Choć raczej odwrotnie. Cenka opaść na razie nie zamierza, ale szczęka zaliczyła parter z całą pewnością. Dlaczego? Bo zobaczyłam w Super-Pharmie maskarę Maybelline Puls Perfection. . . To jest maskara z czymś w rodzaju silniczka, lub – jeśli to dla kogoś brzmi bardziej zachęcająco – z wibratorem. W szczoteczce (tzn. w ...
Stało się, kupiłam maskarę. Jak przyszło co do czego, to tygodnie zastanawiania się i wertowania oferty rynkowej wzięły w łeb i sięgnęłam po to, co już kiedyś miałam. Wy też tak macie? Teraz więc znowu cieszę się maskarą pogrubiającą Rimmel Volume Flash Black Extreme. . Ciągnęło mnie oczywiście do nowości, ale jakoś nie mogę się ...
Jakiś czas temu szał robiły zamknięte w pudełeczku podkłady w formie musu. Jakiś czas temu zakasowała je ostatecznie nowość w postaci podkładu w pędzlu, ale musy nie odeszły całkowicie w niebyt. . . Oto Satin Matte Mousse podkład firmy Bell. Organoleptycznie stwierdziłam, że rozsmarowuje się bardzo przyjemnie i równomiernie. Producent zapewnia, że jest wodoodporny, hmmm. ...
Jakiś czas temu przy okazji paru słów o wątpliwym uroku peryferyjnych drogeryjek napomknęłam o zaopatrzeniu się w korektor pod oczy Pure Cover Mineral firmy Maybelline. Przyszedł czas na ocenę mojej zdobyczy. Pytanie podstawowe: czy warto było wyruszyć na łowy? No, cóż, to zależy, kto jest myśliwym. Moje przejścia z korektorami można porównać do przejść kobiety, ...