Strefa-kobiety.pl Nic, co kobiece, nie jest mi obce.

Eskimoski i walonki, czyli z obory na salony

pt, 05 lis 2010 · Opublikowane w Dodatki i gadżety
VN:R_U [1.9.10_1130]
Ocena: 0 (z 0 głosów)

Hu hu ha, nasza zima zła! Już za chwileczkę, już za momencik wielkie mrozy. Że co? Że na dworze +15 stopni? Dobra, dobra, popamiętacie moje słowa. Ani się obejrzycie, jak na przystanku tramwajowym przestępować będziecie z nogi na nogę, wyczekując zapchanego do niemożliwości środka lokomocji,w którym co prawda capi jak jasna cholera, ale przynajmniej panuje przyjemne ciepełko.

Co w zimie marznie najbardziej? Głowa, ręce i nogi. O nogach dzisiaj. Są buty, które wielce się dla historii świata zasłużyły i po momentach tonięcia w niebycie wracają do łask. To, proszę państwa, walonki.

W błędzie jest ten, kto myśli, że to typowy but Wani czy Pietii spod budki z piwem. Mimo że do dziś wyrabiane są metodą tradycyjną, by nie powiedzieć chałupniczą…

… przebojem wdarły się na salony i zdobyły światowe wybiegi.

W skrócie: nosisz walonki – jesteś trendy, jazzy, cool i nie wiem, co jeszcze. Nie musisz sięgać po wersję ortodoksyjną. Możesz zafundować sobie wybajerzoną, przyozdobioną najrozmaitszymi motywami, które mają odwrócić uwagę od gołej prawdy o walonkach. A goła prawda jest taka, że walonki to po prostu sfilcowana wełna. Sfilcowana w sposób bardzo umiejętny, dodajmy. Jest specjalna technika produkcji tego filcu. Nie próbujcie tego w domu.

Sfilcowane swetry są najcieplejsze i do butów ta sama zasada się stosuje. Nic dziwnego, że to właśnie im armia radziecka zawdzięcza wytrwanie pod Stalingradem. Gdyby to Niemcy mieli walonki, historia świata potoczyłaby się zupełnie inaczej. Jeśli więc lubisz ciepło, a walory estetyczne schodzą u Ciebie na drugi plan, walonki są dla ciebie stworzone.

Wersja light słynnych butów to eskimoski.

Czy są tak samo ciepłe? Nie mam pojęcia. Sądząc z nazwy pewnie tak. Szał designerski to to nie jest, ale z pewnością są niezwykle wygodne i świetnie sprawdzą się podczas zimowych spacerów czy też zimowego ganiania po mieście. Niezwykle dla mnie wzruszający jest fakt, że i walonki, i eskimoski robią furorę na salonach. Cała celebra aktorsko-piosenkarska jak jeden mąż (no, może trochę przesadziłam) łazi w walonkach! Z obiektu nienawiści – bo przecież miał je na nogach radziecki żołnierz, co nie za waszą i nie za naszą walczył a potem długo tu w kraju bytował – stały się obiektem kultowym. Nawet istniejące gdzieś tam na marginesie humoru żarty o walonkach stały się kompletnie passe.

No cóż, walonki zatem witamy. U mnie raczej nie zagoszczą, są nie w moim stylu, ale odważny trend szanuję. Prędzej widziałabym u siebie eskimoski, ale jest coś takiego w tych butach, co sprawia, że jakoś ręka nie skacze po portfel.  Chociaż… Tylko krowa ponoć nie zmienia zdania, może więc jeszcze kiedyś skoczy.

Słowa kluczowe:

9 odpowiedzi odnośnie posta “Eskimoski i walonki, czyli z obory na salony”

  1. eskimoski widzę od 2 lat mniej więcej na ulicy-w zeszłym roku bardzo chciałam je kupić, bo wyglądają na ciepłe i wygodne,a byłam na ostatnim zakręcie ciążowym i jakoś tak mi się zamarzyły.Ale nie rzuciły mi się w oczy w żadnym sklepie, w którym byłam.Owszem, w tym roku rzucają się bardziej :) a walonki?hmm, to chyba jednak jakieś nieporozumienie-chociaż zapewne ciepłe są.W zagrodzie to rozumiem,że gospodarz zasuwa w kaloszo-walonkach ( dól buta kalosze, góra walonki), mój mąż nawet takie dostał, właśnie na wieś,chociaż w zasadzie typowym gospodarzem nie jest :)

  2. A czy toto nie przemaka w śniegach? Bo ja ciepło lubię, ale w mokrych buciorach to ja niekoniecznie. Chyba pozostanę przy śniegowco-kaloszach.

  3. A w eskimoskach to każdy wygląda jak bezdomny. I stopy to nie trzyma więc łażą te siroty z powykręcanymi piętami. To jest przykład kolejnego nieporozumienia zaraz po spodniach alladynkach. W tych to znowu każdy bez wyjątku wygląda jakby miał narobione w gacie.

  4. tafranca pisze:

    oryginalne eskimoski (firma UGG) kosztuja krocie (min 200euraskow), maja dobra skore, a w srodku welne, wiec nawet jesli sie zmocza to grzeja, a latem chlodza…mam chec, ale waz w kieszeni zdycha ;-) tyle tylko, ze moze okazac sie, ze w grudniu w 9 miesiacu ciazy jak spuchna mi nogi, beda to jedyne buty w jakie zmieszcze stope…

  5. Marlenica pisze:

    Toto to mi się wydaje że przemaka, wyświechta się po pierwszym zmoczeniu, i te pokrzywione nóżki, które latają od boku do boku. Nie, nie, nie wczytuję ustrojstwa. Nie mówię że babeczka zawsze ma w wysokiej szpili biegać, ale z kobiecością to one się troszkę, moim gustem, mijają ;)

  6. a pfe, a fuj. Obrzydlistwo do potęgi. Yuh.

  7. zimowa pisze:

    A mnie się eskimoski bardzo podobają, do spodni rurek wyglądają b. dobrze. Tylko niestety cena oryginałek odstrasza, a że nie przepadam za bazarowymi podróbkami, to poczekam albo na okazję, albo aż portfel spuchnie :)

  8. Jeszcze są śniegowce :)
    W zeszłym roku kupiłam sobie w górach takie:
    http://www.aukcjoner.pl/gallery/003615405-.html#I1
    I muszę szczerze przyznać że dla mnie REWELACJA.
    Mimo iż nie są zbyt kobiece i eleganckie to były to przechodziłam w nich całą zimę, a wiadomo że lekka nie była. Zakładałam do rurek i legginsów, nie straszne im były śniegi i mrozy, nie przemakały po chodzeniu po śniegu i było mi ciepło nawet jak miałam pod spodem tylko podkolanówkę (w pracy zdejmowałam śniegowce i zakładałam szpilki) :)
    A najlepsze jest to, że po zimie nadal wyglądają jak nowe :)

  9. Karola pisze:

    ja tez sobie psrawilam w tym roku oczywiście nei oryginalne bo cena mnie powala i na zimowych spacerach z córa sprawdzają się rewelacyjnie, sa mega wygodne i ciepłe, neistety przy odwilzy po dłuzszym czasie przemokną ale to w tańszych egzemparzach w tych oryginalnych taka przypadłośc się nie zdarza

A Ty co myślisz?

Musisz się zalogować, aby móc wysyłać komentarze.