Strefa-kobiety.pl Nic, co kobiece, nie jest mi obce.

Victoria’s Secret – więcej różowego poproszę!

pon, 23 sie 2010 · Opublikowane w Zapachy
VN:R_U [1.9.10_1130]
Ocena: 0 (z 0 głosów)

Hormony to jednak żywioł. A przynajmniej nieprzewidywalna nieprzewidywalność. Na początku mego stanu błogosławionego postanowiłam zafundować sobie perfumy (mówię o edp, ale upraszczam, bo i tak wszyscy wiedzą, o co chodzi) i zainwestowałam w Ardenbeauty. Uradowana byłam przez czas jakiś, że tak mi się horyzonty rozszerzyły i sięgam po zapachy, które do tej pory ignorowałam. Pryskałam się zapachem Elizabeth Arden przez całe kilka tygodni, po czym ze zdumieniem odkryłam, że nie pociąga mnie w nim nic a nic. Co więcej, wracam do swojego przedciążowego ciemnogrodu i uparcie twierdzę, że od lekkich i zwiewnych świeżości wolę zapachy nasycone, słodkie, cięższe, zmysłowe z pewną nutką orientu.

Cudownie zatem, ach jak cudownie, że pewna kobieta o duszy anielskiej podarowała mi zapach Victoria’s Secret z limitowanej edycji o nazwie More Pink Please.

Tak w ogóle to przyjechał do mnie w gustownym ubranku.

More Pink Please to zapach bardzo apetyczny. Słodki, ale nie landrynkowy. Zmysłowy, ale nie drapieżny. W sam raz dla kobiety, która lada moment zaliczy matczyną recydywę.

Nuta głowy to różowy lotos, mandarynka i orchidea. Nuta serca odzywa się owocowo morelą, gruszką i płatkami róży. Nuta bazowa to zmysłowe piżmo, ambra, wanilia, bursztyn i pianka marshmallow.

Mmmmmm, lubimy piankę marshmallow! To ona właśnie wzmosi zapach Victoria’s Secret na wyżyny słodyczy. Ale bez przesady. Akurat w sam raz.

Dobrze mi z tym zapachem. Dobrze, zmysłowo, spokojnie. Czuję się w nim bardzo kobieco i cieszę się, że miałam okazję wrócić do źródeł. Tak, słodycz, zmysłowość i ciepło są właśnie dla mnie. Wszelkiej eterycznej świeżości mówię zatem precz przez duże P. Poproszę więcej różowego. WIĘCEJ!

Słowa kluczowe: ,

2 odpowiedzi odnośnie posta “Victoria’s Secret – więcej różowego poproszę!”

  1. ooo… nie znam tego zapachu ale moim faworytem Organza Givenchy od zawsze i na wieki wieków, i w ogóle givenchy, i dior, i chanel,i cacharel ostatnio, wiec ja cie rozumiem całym sercem, tez mi dalekie zwiewności, choć facet mój ponoć takie woli, ale co tam…piżmo rządzi…
    poza tym, to cierpię ostatnio na niesamowicie upierdliwy nieżyt nosa, objawiający się głównie brakiem powonienia! jakże niesamowicie miłe było moje zdziwienie dziś, wychodząc z klatki na spacer z dzieckiem, poczułam swój zapach! miły wiatr udrożnił mój nochal Noą! codziennie psikam się ździebko, bo może, a nóż widelec, coś poczuję, dziś me poświęcenie (jakby nie było, to niezłe marnotrastwo towaru) nagrodzone…

  2. kruszyzna pisze:

    Do Diora tęsknię okrutnie, konkretnie do Addict (ach, ach), a także do wszystkich Poisonów. Wszystkie jak jeden mąż wzbudzają mój zachwyt. Można mi sprezentować w ciemno, będę zachwycona :)

A Ty co myślisz?

Musisz się zalogować, aby móc wysyłać komentarze.