Piękna jak z reklamy, czyli co mnie wnerwia i co nie podnieca
Jasna cholera, jak to jest, że na widok pięknych pań reklamujących podkłady lub kremy zawsze zaliczam opad paszczy? Doziemny opad dodam? Nie no, wiem, dlaczego tak się dzieje. Powala mnie ta nieskazitelność urody. Konkretnie żadnych zmarszczek. Zero, null, niente. Żeby to jeszcze kremy dla nastolatek były, to pikuś. Pardon, pan pikuś. Ale donny-madonny zachwalają kremidła +45! Dla urody przyszła zima, a tu nadal zmarszczek ni ma.
Opadnięta paszcza nie chce się podnieść z racji również takiej, że wyżej wymienione bellissimy reklamują krem w pełnym makijażu. Dwie firmy zwłaszcza w takim procederze przodują. A nie powiem jakie, same pewnie dobrze wiecie. Nowy, rewelacyjny krem – słyszę – odmładza z siłą liftingu – słyszę – niweczy zmarchy do zera – słyszę i widzę na załączonym obrazku. A obrazek prezentuje mi ni mniej, ni więcej trzy gracje w scenicznym makijażu! Żeby to jeszcze coś skromnego było. Ot, rzęski podkreślone i – no dobra – podkład na twarz. Ale nie! Wszystkie trzy panny (+30, +35 i +45 czy jakoś tak) są identyczne i mają:
- podkład
- róż
- cienie do powiek (i to jakie!)
- maskarę (i to ile!)
- szminkę
- na niej zapewne jeszcze błyszczyk
- korektor pod oczami (nawet ja go widzę)
- korektor napyszczny
- i pewnie coś tam jeszcze by się znalazło.
Diwa operowa ma na sobie mniej, to jasne. To ja się pytam: what the fuck??!! Żeby tego było mało, nad wszystkimi trzema czuwa wyczuwalne na kilometr błogosławieństwo grafików komputerowych.
Reklama kremów przeciwzmarszczkowych sięgnęła szczytu. Tego dolnego. Dna inaczej. Kompletnie oderwała się od rzeczywistości i wali po oczach wyretuszowanymi babkami, kolorami, zmysłowymi ustami (w perłowej szmince). Nie kobiety z krwi i kości dany specyfik prezentują, tylko jakieś graficzne cyborgi. Mnie taka reklama nie przekonuje.
Co więcej, ona mnie razi i kompletnie zniechęca do zakupu tegoż kremu, mimo że trzydzieści cztery lata minęły jak jeden dzień i przeciwzmarszczkowe cudo należy mi się jak psu micha. Znajdą się, rzecz jasna, tacy, których trzy identyczne gracje skuszą. A kuście się, kuście. Tylko żeby potem nie było, że wiele hałasu o nic, a krem, który miał cofać czas, okazuje się przeciętnym, niczym nieróżniącym się od innych nawilżaczem.
haha dobre: graficzne cyborgi! kupuję!i jestem przekonana, że większość kremów to są przeważnie dobre nawilżacze…starzeć też trzeba sie nauczyć: z godnością…i dla mnie piękniejsze są zmarszczki od botoksowego kaczego dzioba…