Madonna reaktywacja?
Czy można szokować po Madonnie? Strojami i makijażem, o to chodzi, bo wokalnie szokuje chyba każdy, kto śpiewa lepiej. W skrócie – jest to cholernie trudne. Jeśli komuś się to udaje, to czas najwyższy mówić do niego „wodzu”. A właściwie do niej, bo jest jedna taka panna, która wybiła się na pierwsze miejsca list przebojów, zaskakując – oprócz śpiewu – ciuchami i kompletnie odjechanym makijażem. Lady Gaga, bo któżby to inny mógł być? Najlepsze jest jednak to, że baba szokuje w tej samej stylistyce, co Madonna, a mimo wszystko jest traktowana jako marka sama w sobie, a nie naśladowczyni.
Nie jestem fanką gatunku muzycznego uprawianego przez Lady Gagę, ale przyznać muszę jej jedno – umie baba robić furorę, a zamieszanie to jej drugie imię. Bardzo konsekwentnie dba o swój wizerunek, od czasu do czasu wprowadzając pewne modyfikacje.
I to nie jest tak, że Lady Gaga szuka siebie. Ona doskonale wie, czego chce, i dąży do celu skutecznie niczym niemiecki czołg. Niejeden mógłby uczyć się od niej marketingu. Na oficjalnej stronie gwiazdy (ladygaga.com) działa nawet sklep, w którym można kupić najróżniejsze różności. Od mp3 po breloczki do kluczy, nie mówiąc już o koszulkach.
Żeby było śmiesznie, Lady Gaga (a właściwie Stefani Germanotta) tak samo jak Madonna ma włoskie pochodzenie.
Mimo że jest image jest agresywny i zaskakujący, a muzyka kompletnie mi nie leży, babka w pewien sposób mi imponuje. Trzeba mieć naprawdę łeb na karku, żeby funkcjonować w świecie „szołbizu” (jakby napisała Szwaja) jako świetnie prosperująca firma.
Wie, w którą stronę się udać i w którą nutę uderzyć. Trzeba podkreślić niekonwencjonalną płciowość? Proszę bardzo, Lady Gaga okazuje się biseksualna. Trzeba zaszokować strojem? Jasna sprawa, dajcie jej tylko sukienkę z Kermitów. Trzeba powalić makijażem? Mówisz, masz. Lady Gaga świetnie się odnajduje i wydaje się pojawiać we właściwym miejscu o właściwym czasie.
I takie właśnie wyczucie chciałabym mieć i ja. Ot co.




