Strefa-kobiety.pl Nic, co kobiece, nie jest mi obce.

Prezenty, czyli gusta i guściki

pt, 18 gru 2009 · Opublikowane w Po prostu kobieta
VN:R_U [1.9.10_1130]
Ocena: 0 (z 0 głosów)
Ha! Święta za pasem. Przyznać się, która jeszcze z obłędem w oczach nie przedzierała się przez tłumy w galerii handlowej? To działa, nie? Chcemy czy nie chcemy, ale nakręcamy się, udziela nam się atmosfera, dajemy się ponieść nastrojowi i wmanewrować w sprytne techniki marketingowe. Reklama robi swoje. Jednym z najczęściej kupowanych prezentów są oczywiście… kosmetyki.
Kosmetyki w roli prezentu to miecz obosieczny, inaczej mówiąc zagadnienie spod znaku „na dwoje babka wróżyła”. Kupić je najprościej, ale są też chyba najczęstszym prezentem z etykietką „nieudany”. Kiedyś moja mama dostała wielki flakon perfum Chanel No.5. Drogi jak jasna cholera. Pewnie z pięć stów kosztował lekką ręką. Ofiarodawca miał jak najlepsze intencje i z pewnością był to podarunek od serca, ale… no właśnie. Moja mama nie cierpi No.5! Flakon stał praktycznie nieruszony przez parę lat, a potem poszedł w dobre ręce. Jeśli więc kupujemy komuś perfumy, to lepiej się wcześniej wywiedzieć co do preferencji zapachowych obdarowywanego. Inaczej może się zdarzyć, że prezent wróci do nas za jakiś czas w roli… prezentu, podarowany przez zupełnie inną osobę. Albo co gorsza zobaczymy go na aukcjach allegro tego, komu chcieliśmy zrobić przyjemność.
Słuszna wydaje mi się też zasada, że kosmetyki pielęgnacyjne lepiej ofiarowywać komuś, kogo dobrze znamy. Ktoś na przykład może się poczuć urażony dostając żel pod prysznic, bo odbierze go tak samo, jakbyśmy mu sprezentowali pastę do zębów lub szczoteczkę.
Możemy mieć najlepsze intencje, ale np. krem przeciwzmarszczkowy może komuś przypomnieć o jego wieku lub wywoła reakcję „cholera, to te zmarszczki są AŻ TAK widoczne?”.
Zasada z bielizną jest jeszcze bardziej restrykcyjna niż w przypadku perfum. Panowie najczęściej zapominają, że istnieją inne rozmiary niż 75B. To zresztą kwestia nie tylko męska. Moja koleżanka powiedziała, że jej znajoma obdarowała ją… majtkami. I to w za dużym rozmiarze. I co sobie wtedy pomyśleć? :-)
Pozostaje jeszcze kwestia, czy ktoś umie prezenty przyjmować czy nie. Ja jestem o tyle wygodną osobą dla obdarowujących, że cieszy mnie absolutnie wszystko. Można mi podarować dowolną rzecz, a radość z pewnością będzie szczera. Ale taki na przykład stylista Jacyków potrafi, jak sam mówi, powiedzieć prosto w oczy komuś, kto wyskakuje z nieudanym prezentem: „weź lepiej ten szajs zabierz”. Masakra, prawda? Klasa jak nie wiem co.
Gorący czas przed nami. Lista prezentów zrobiona? :-)

A Ty co myślisz?

Musisz się zalogować, aby móc wysyłać komentarze.