Strefa-kobiety.pl Nic, co kobiece, nie jest mi obce.

Burberry Brit – zupełnie nieangielski temperament

sob, 13 cze 2009 · Opublikowane w Zapachy
VN:R_U [1.9.10_1130]
Ocena: 0 (z 0 głosów)
Jak mawia stereotyp, libido statystycznej Angielki oscyluje w granicy zera. Innymi słowy typowa Angielka jest zimna jak ciało w kostnicy, na seks zgadza się tylko wtedy, kiedy absolutnie nie ma innego wyjścia, a jeśli już współżyje, to jest jak posąg: dostojna i nieruchoma. W czasie tej skąpej orgii zmysłów grę wchodzi oczywiście jedynie pozycja misjonarska, wszystko inne można wrzucić do wora z napisem „perwersja”.
Na szczęście ten stereotyp jest nieprawdziwy jak stwierdzenie, że maluch jest przestronnym samochodem. Bliższe rzeczywistości jest jednak to, że angielska natura potrafi nas zaskoczyć. Typowy Europejczyk nigdy nie zrozumie osobnego kranu na wodę zimną i osobnego na gorącą (jeśli chcemy uzyskać stan pośredni, oba krany łączymy plastikową rurką w kształcie litery Y). Nigdy nie pojmie, jak można pić herbatę jaśminową z mlekiem, dlaczego do wszelkiego rodzaju potraw dodaje się miętę i dlaczego, na miły Bóg liczą wszystko w milach, stopach i calach, a jeżdżą po przeciwnej stronie jezdni niż reszta świata. Ale nie musi pojmować. Wystarczy, że się przyzwyczai.
Zapach Burberry Brit jest równie zaskakujący jak brytyjskie zwyczaje.

Zacznijmy od tego, że zdobi go szkocka kratka. Szkocka! Szkoci, przypomnijmy, od pewnego czasu oddani są idei oddzielenia od Królestwa i proklamowania własnej niezawisłej państwowości. Jeśli oprócz wzroku użyjemy organu węchowego, okaże się, że perfumy nie mają w sobie nic ze sztywnej i oziębłej Angielki. No, nie posiądą i nie zniewolą jak Tresor, nie uwiodą pozorną niewinnością jak Angel Tierry’ego Muglera, bo przecież angielski Ordnung muss sein, ale z pewnością zaskoczą… ciepłem. W kraju, o którym Bryt Pentax z przygód Galla Asteriksa mawia, że mgła zalega jedynie wtedy, kiedy nie pada deszcz, i w którym letnie temperatury niewiele się różnią od zimowych (za sprawą klimatu wyspiarskiego), stworzono zapach przepełniony słońcem. Kompletnie nieangielski, czerpiący pełną garścią z leniwego jak poobiednia sjesta Południa. Nutę głowy tworzą włoska limonka, gruszka i zielone migdały, nuta serca uderza w serce wonią białej piwonii i cukrzonych migdałów, nuta bazowa to ambra, drzewo mahoniowe, wanilia i bób tonka.
Perfumy Burberry Brit są jak salsa w tempie angielskiego walca, są jak La Bamba wybijana dostojnie za pomocą Big Bena. Nieokiełznany południowy temperament został ujęty w sztywne ramy angielskich zasad. Kobieta pachnąca Burberry Brit to nie pożerająca mężczyzn modliszka, ale uśmiechnięta emerytka wynosząca ku nam całą tacę świeżo upieczonych pączków. I to jakich! Palce lizać! Jest tak pogodna i ciepła, że odzywając się, nie może powiedzieć niczego innego jak „ho, ho, ho, Merry Christmas”. Normalnie brakuje już tylko choinki.
Zapach został stworzony, w moim odczuciu, dla osób o pogodnym usposobieniu. Jest jak żart, angielski żart. Być może, jak i inne dziedziny życia, niezrozumiały dla Europejczyka, ale z pewnością świadczący o zdrowym, brytyjskim dystansie do samego siebie. A z tego to warto zaczerpnąć pełną garścią.

Słowa kluczowe: ,

A Ty co myślisz?

Musisz się zalogować, aby móc wysyłać komentarze.