Jeśli ktoś nie zna zapachu Tierry’ego Muglera, to jeszcze nie wie, co to znaczy zawrócić kobiecie w głowie i odsłonić jej ukrytą drugą naturę. Angel to prawdziwa legenda. Wszystko jest w nim niepowtarzalne, od kształtu flakonu perfum zaczynając, na kwintesencji, czyli zapachu kończąc. Wrażenie, jakie potrafi wywrzeć, najlepiej odda stwierdzenie, że zapach wąchałam może ze dwa razy co najmniej pięć lat temu (sic!!), a do tej pory doskonale go pamiętam!
.
.
„Nie jestem tą, którą wydaję się być” – mówi kobieta pachnąca zapachem Angel – „Wydaje ci się, że znasz mnie, a tak nie jest. Patrzysz na mnie, ale nie dostrzegasz mojej prawdziwej natury.”
A jaka jest ta prawdziwa natura? Mmmmm, iście diabelska! Anioł słodko pachnący miodem, czekoladą i karmelem okazuje się mieć szatańskie zamiary. Uwieść i zniewolić używając jako narzędzia swojego uroku osobistego, który wydaje się tak niewinny. Spójrzcie na to spojrzenie Naomi Watts. Ono mówi wszystko.
Proszę, jaki ogień bije z tej eterycznej blondynki. Temperament iście południowy pomimo „lodowego” charakteru spotu.
Angel jest niezwykle słodkim zapachem. Tak słodkim, że przy pierwszym wrażeniu odstrasza. Nuta zapachowa – oprócz trzech składników wymienionych powyżej – zawiera bergamotkę, truskawkę, kokos, konwalia, jaśmin, konwalię, różę,
orchideę, wanilię, paczulę, kumarynę, piżmo,
ambrę i drzewo sandałowe. Ogarnia nas prawdziwy wodospad landrynkowatości. Dopiero przy drugim wrażeniu okazuje się, że to nie są po prostu słodycze. To słodycze lepiące jak pajęcza sieć. To oręż myśliwego. Bardzo skutecznego myśliwego.
.
.
I niech was nie zwiedzie infantylny flakonik w kształcie gwiazdki! Perfumy posiadają pazur, jaki rzadko można znaleźć. Przez przepiękne anielskie włosy przebijają… porządne diabelskie rogi!
Kocham ten zapach, ale zapewne sobie na niego nie pozwolę. 25 ml kosztuje grubo ponad 200 zł. A co to jest 25 ml! Kropla w morzu potrzeb!
Mnie się podoba również wersja Le Lys. Mam dwie próbki w domu i nie mogę się nawąchać. Jest równie słodka. Jednak z początku również może odstraszyć, ale nie owa słodycz, tylko …. zapach „zielska”, jakby kwiatów pogrzebowych. Wrażenie trwa jedynie moment, po czym rozlewa się w słodycz kwiatów lilii. Jak dla mnie rewelacja. Wniosek nasuwa się jeden i dotyczy on wszystkich perfum: przy wyborze perfum nie należy kierować się tzw. pierwszym wąchnięciem, bo albo poczujemy woń alkoholu,albo zielsko albo coś innego, co nas zniechęci. Zapach należy ponosić na sobie, pozwolić mu się rozwinąć poprzez głębię aż do podstawy i co jakiś czas wąchając oceniać czy rzeczywiście kolejne warstwy zapachu nam odpowiadają. Pierwsza może zniechęcić,ale druga i trzecia, te właściwe, stanowią rzeczywistą esencję zapachu.
Si, a wybierając jakiś zapach, nie wąchajmy więcej niż trzech. Przy większej ilości nos głupieje. Lepiej powąchać mało, wyjść, poczekać aż zapachy dojdą do stadium nut bazowych, po czym wrócić i spróbować czegoś innego. Inaczej jest duża szansa, że zaliczymy wtopę.
Fakt. Słyszałam,że można też użyć kawy,ale raczej w ziarnach. Chodzi podobno o to,że po trzech zapachach nalezy powąchać ziarna kawy,żeby „oczyścić węch”. Czy to działa? – nie sprawdzałam….
kiedys czytalam, ze mezczyzni uwielbiaja kobiety pachnace…ciastem. takim domowym, waniliowym, cieplym zapachem. a angel troche taki jest. nie znam faceta, ktory nie zwrocilby na niego uwagi. znam tez takich, ktorzy sami sie nim delikatnie popsikuja
Mnie się podoba również wersja Le Lys. Mam dwie próbki w domu i nie mogę się nawąchać. Jest równie słodka. Jednak z początku również może odstraszyć, ale nie owa słodycz, tylko …. zapach „zielska”, jakby kwiatów pogrzebowych. Wrażenie trwa jedynie moment, po czym rozlewa się w słodycz kwiatów lilii. Jak dla mnie rewelacja. Wniosek nasuwa się jeden i dotyczy on wszystkich perfum: przy wyborze perfum nie należy kierować się tzw. pierwszym wąchnięciem, bo albo poczujemy woń alkoholu,albo zielsko albo coś innego, co nas zniechęci. Zapach należy ponosić na sobie, pozwolić mu się rozwinąć poprzez głębię aż do podstawy i co jakiś czas wąchając oceniać czy rzeczywiście kolejne warstwy zapachu nam odpowiadają. Pierwsza może zniechęcić,ale druga i trzecia, te właściwe, stanowią rzeczywistą esencję zapachu.
Si, a wybierając jakiś zapach, nie wąchajmy więcej niż trzech. Przy większej ilości nos głupieje. Lepiej powąchać mało, wyjść, poczekać aż zapachy dojdą do stadium nut bazowych, po czym wrócić i spróbować czegoś innego. Inaczej jest duża szansa, że zaliczymy wtopę.
Fakt. Słyszałam,że można też użyć kawy,ale raczej w ziarnach. Chodzi podobno o to,że po trzech zapachach nalezy powąchać ziarna kawy,żeby „oczyścić węch”. Czy to działa? – nie sprawdzałam….
kiedys czytalam, ze mezczyzni uwielbiaja kobiety pachnace…ciastem. takim domowym, waniliowym, cieplym zapachem. a angel troche taki jest. nie znam faceta, ktory nie zwrocilby na niego uwagi. znam tez takich, ktorzy sami sie nim delikatnie popsikuja